W odległej przeszłości na szczycie Kruczej Skały znajdował się tajemniczy zamek. W niejasnych okolicznościach został opuszczony przez dotychczasowych mieszkańców i szybko popadł w zapomnienie. Jednak po pewnym czasie w jego ruinach zamieszkały krasnale. Niewielkie stwory okazały się sympatyczne, chętnie spotykały się z ludźmi zamieszkującymi u podnóża Gór Kruczych.

Karzełki z ruin utrzymywały szczególnie dobre kontakty z rodziną rolnika mieszkającego na skraju Lubawki, w pobliżu granicy czeskiej. Do chłopskiej zagrody prawie codziennie zaglądała młoda i urodziwa karlica wystrojona w purpurową spódnicę, żółty gorset i wzorzystą, różnokolorową chustę. Szczególnie chętnie przysiadała obok córki gospodarza, gdy ta tkając płótno snuła różne fantastyczne opowieści.

Jednego wieczoru zamiast – jak zwykle młodej karlicy – do chaty przyszedł karzeł. Wyglądał na bardzo zmartwionego i poprosił gospodarza o chwilę rozmowy. Okazało się, że krasnale z Kruczego Kamienia muszą się wyprowadzić i pilnie potrzebują pomocy od zaprzyjaźnionego człowieka. Nieco zdziwiony chłop zgodził się, lecz nalegał, aby przybysz wyjawił powód tej zaskakującej przeprowadzki. Odpowiedź okazała się równie szokująca, jak sam pomysł wyjazdu – otóż karły nie mogą już dłużej znieść dźwięku dzwonów lubawskiego kościoła, które słychać kilka razy dziennie aż na Kruczym Kamieniu.

Następnego dnia, zgodnie z umową jeszcze przed świtem, chłop podjechał wozem drabiniastym do Kruczej Doliny. Na wozie znajdowały się dwie puste skrzynie, jak chciał zamawiający transport karzeł. Po stromych zboczach Kruczego Kamienia szybko zbiegały kolejne krasnale wraz ze swoim skromnym dobytkiem. Każdy wsiadając na wóz, wkładał do skrzyni pieniądze za przewóz. Małych stworów było tak wiele, że niektóre musiały wisieć na drabinkach wozu. Gdy wzeszło słońce, najważniejszy z krasnali pokazywał gospodarzowi drogę, którą miał jechać. Po kilku godzinach trudnej wędrówki przez góry dotarli do przełęczy, następnie pokonali kolejny grzbiet górski i wreszcie byli u celu – w Adršpaskim Skalnym Mieście, które karły obrały za swoją nową ojczyznę.

Chłop wrócił do Lubawki i gdy przeliczył pieniądze w obu skrzyniach na wozie, okazało się, że nagle został bogaczem. Swoje podupadające zabudowania gospodarcze kazał zburzyć, a na ich miejscu postawić nowe okazałe budynki, na które było go teraz stać. Jednego tylko nie mógł zrozumieć do końca życia: dlaczego karłom przeszkadzały kościelne dzwony!?