Ponad dwieście lat temu w okolicach Lubawki grasowała banda rabusiów, której herszt nosił przydomek „Łysy”. Podobno pochodził z Jarkowic i w młodości przykładnie odsłużył wojsko, lecz później wdał się w złe towarzystwo i spodobały mu się bandyckie napady na spokojnych mieszkańców Ziemi Kamiennogórskiej. „Łysy” i jego kompani byli brutalni, lecz nigdy nie posunęli się do zabójstwa którejkolwiek z ofiar swoich rozbojów.

Rabusie chronili się w Górach Kruczych i niewykluczone, że w tamtejszych jaskiniach do dziś pozostają ukryte pieniądze i kosztowności skradzione przez bandę „Łysego”. Podobno rozbójnicy mieli też kryjówkę niedaleko Miszkowic, w poziemnym korytarzu nieopodal ruin kapliczki.

Opowiadano, że czasami nawet potrafili okazać współczucie biednym i uciskanym ludziom. Pewnego razu jakiś biedak – nieświadomy, z kim rozmawia – opowiedział rozbójnikom o bogaczu, który prześladuje go za niespłacony w terminie niewielki dług. Herszt rabusiów wzruszył się do tego stopnia, że dał biedakowi pieniądze, które ten niezwłocznie zaniósł zamożnemu sknerze. Najbliższej nocy „Łysy” ze swoją bandą włamał się do domu chciwca i okradł go doszczętnie ze wszystkiego, co wartościowe. Innym razem, gdy „Łysy” był głodny, podszedł chłopca pilnującego krów w pobliżu Podlesia w Lubawce i poprosił o coś do zjedzenia. Pastuch bez wahania odstąpił potrzebującemu swój skromny podwieczorek, za co otrzymał od „Łysego” całego talara. Oddalając się zbójnik krzyknął do wielce zdziwionego chłopca: „Nie zapomnij powiedzieć w domu, żeś sprzedał chleb słynnemu w okolicy hersztowi zbójów!”.

Rabusie grasujący w okolicach Lubawki – z wiadomych względów – byli ścigani przez władze, które oferowały wysoką nagrodę za pomoc w ujęciu przestępców. Kilkakrotnie już prawie udało się schwytać „Łysego”, lecz za każdym razem jednak potrafił ujść bezkarnie. Tak było m. in. podczas obławy w Chełmsku Śląskim. Gdy herszt rozbójników znowu wymknął się, uczciwi obywatele ruszyli w pościg. Jeden z mężczyzn schwytał bandytę i mimo próśb, nie chciał wypuścić, więc „Łysy” zasztyletował swego prześladowcę i stał się mordercą, czego dotąd skutecznie unikał!

Przez pewien czas prawdopodobnie ukrywał się w lesie koło Szczepanowa. Lecz gdy wyruszył na kolejną złodziejską wyprawę aż do Kowar, został tam schwytany i uwięziony wraz z towarzyszami. Wyrokiem sądu członkowie złodziejskiej bandy trafili na wiele lat do więzienia, a herszt rozbójników za popełnione w Chełmsku morderstwo został skazany na śmierć i niedługo później kat ściął jego pozbawioną włosów głowę.