Minęło już wiele, wiele wieków od kiedy w Niedamirowie żyła dziewczyna, która była bardzo pilna i skromna, a z tego właśnie powodu była szeroko chwalona i szanowana przez innych ludzi. Jednak w miarę upływu lat, gdy stała się starsza, ogarnęła ją brzydka niecnota, a mianowicie żądza posiadania bogactwa. Była ona tak mocna, że nawet w niedzielę w czasie mszy dziewczyna siedziała i przędła. Pomimo, że była często ostrzegana, że niedzielna praca nie daje błogosławieństwa, na te upomnienia odpowiadała tylko bluźnierstwami.

Pewnej niedzieli, gdy wszyscy mieszkańcy którzy mogli odejść od domostwa udali się do Opawy, by wziąć udział w mszy świętej, prządka pozostała w domu. Chciała zarobić kolejne pieniądze i przędła właśnie tak pilnie jak w dniu roboczym. Wtedy zerwał się straszny  wiatr. Wicher objął dom prządki, rozerwał go i jego części rozsypał wokoło. Sama prządka została przez wiatr zaniesiona daleko do lasu na skałę, na której zamarła zamieniona w kamień.  Do dziś znajduje się tam skamieniała jako symbol ostrzeżenia. Ludzie, którzy byli w kościele słyszeli wycie wiatru, a kiedy ono ucichło, poszli do domu. Tam zobaczono co się stało i ludzie mówili do siebie: „Zobaczcie, to była karząca ręka Boga; tak dzieje się z profanującymi szabas i bluźniercami”.